Wyprawy
wyprawy: Rowerem Przez Wielką Brytanię i Orkady

Następny dzień spędzony jeżdżąc na rowerze w największym ogrodzonym parku Europy „Richmond Park” w Londynie. Ponownie przejechanych dziewięć okrążeń i następne 100km w nogach. Stada jeleni i innych zwierząt tam mieszkających z pewnością dostają zawrotu głowy, gdy widzą mnie kolejny raz jadącego na rowerze górskim. Niemal codziennie pada deszcz, więc po treningach wracam przemoczony… ale zawsze pełen satysfakcji, bo niebawem rozpoczynam samotną wyprawę rowerową przez Wielką Brytanię!
wyprawy: Relacja z Moto Balkan Cooltour - Albania
2 miesiące za mną...
Czuję ten czas we wspomnieniach, widzę w upływających kilometrach.
Wyjeżdżałam była pełnia lata, jest środek jesieni, a już straszą zimą.
Ostatnie tygodnie to Macedonia, Albania, Kosowo i Czarnogóra. Albania to
dla mnie top - południowy chaos, włosko-arabska mieszanka wybuchowa.
Czyli to co lubię. Po jednej stronie coś się sypie, po drugiej buduje.
Albańczycy do porannej kawy zamawiają kieliszek rakiji i trzeba to brać
pod uwagę, jeżdżąc po tamtejszych drogach. Raz o tym zapomniałam.
Minęłam się z pędzącym z naprzeciwka samochodem o centymetry i tylko
dlatego że w porę zjechałam na bok. W Kosowie co chwila natykam się na
symbole wojny – uzbrojeni żołnierze Kforu w cukierni, w której kupuję
baklawę, znaki drogowe z militarnymi akcentami, jednostki wojskowe. Ale
skutki wojny widać przede wszystkim w smutnych i zmęczonych ludziach.
wyprawy: Zobacz filmy z wyprawy motocyklowej do Magadanu
Wyprawa motocyklowa Magadan 2010
7 tygodni i 25 000 km na 750 Africa Twin, obolałe tyłki i ręce, deszcz,
słońce, błoto, kamienie, ale przede wszystkim spełnione marzenie,
przygoda, poznanie, spotkanie, zdumienie i zachwyt...
To już za Robertem i Mariuszem, teraz nadszedł czas na refleksję po
odbytej podróży i opowieści. Zobacz sam, jak wygląda Azja z siedzenia
motocykla. Prezentujemy kilka filmów z wyprawy oraz zdjęcia ze
spotkania z uczestnikami wyprawy, które odbyło się 3 września w kawiarni
"Pod Sceną" w podziemiach Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.
wyprawy: Wyprawa motocyklowa do Magadanu z Bielska do Azji
Relacja: z Bielska do Azji
Pomysł wyprawy pojawił się podczas luźnej rozmowy z Robertem, końcem
czerwca 2009 roku. Początkowo miał to być wyjazd tylko nad Bajkał, lecz
po trzech miesiącach rozmów zgodnie stwierdziliśmy, że warto zahaczyć
przy okazji o Mongolię, gdyż do Ułanbator jest niewiele ponad tysiąc
kilometrów. Cztery miesiące później byliśmy zdecydowani dojechać na
kraniec Azji, czyli do Magadanu:). Przygotowania zajęły nam parę
kolejnych miesięcy i równo rok od narodzin pomysłu byliśmy już spakowani
i gotowi do drogi.
Wyruszamy z Bielska-Białej w deszczowy piątek 25 czerwca około 9 rano,
żegnani przez naszych przyjaciół motocyklistów i znajomych. Mkniemy
przez Nowy Sącz, Krosno i Przemyśl do granicy polsko-ukraińskiej w
Medyce i po godzince jesteśmy już na Ukrainie. Pierwszy biwak rozkładamy
około 50 km za Lwowem, w "pięknych okolicznościach przyrody". Nie
przewidzieliśmy tylko nocnej ulewy, która rozmiękczyła grunt tak, że
rankiem pokonanie kilometra do utwardzonej drogi zajmuje nam ponad 15
minut.
wyprawy: Wyprawa motocyklowa do Magadanu z Azji do Bielska
Relacja: z Azji do Bielska
Po dwóch dniach pięknej pogody i pełnego luzu dowiadujemy się o
problemach z naszym morskim transportem z Władywostoku do Magadanu. Po
pierwsze okazuje się, że koszt transportu od motocykla wynosi 1000 $ a
nie 500 $, poza tym trzeba nań czekać aż 10 dni. Nie mamy tak dużo
czasu, więc postanawiamy wrócić tą samą drogą do Skorowodino i dalej do
Ułan-Ude, skąd pojedziemy już w kierunku granicy rosyjsko-mongolskiej.
wyprawy: Wyprawa motocyklowa do Magadanu - relacja z Azji
Relacja: w Azji
Pierwszy dzień w Azji i zachwyt bezkresnymi syberyjskimi przestrzeniami.
Mijamy jeziora, maleńkie i wielkie, ogromne lasy, które są niemal
wyłącznie brzozowe, co zresztą wielce nas zaskakuje, bo Syberia (nie
wiedzieć czemu) kojarzyła nam się głównie z lasami iglastymi.
Miejsce na pierwszy syberyjski biwak znajdujemy na niewielkiej polanie w
takim właśnie ogromnym brzozowym lesie. Rozpalamy ognisko, otwieramy
piwko i pieczemy kiełbaski, rozmawiając o urokach Syberii:). Czegóż
można chcieć więcej? Ano można! Niech znikną komary, które tną
bezlitośnie, a są co najmniej trzy razy większe od polskich. To one będą
od teraz nieodłączną częścią prawie każdego biwaku.






