Wyprawy
wyprawy: Relacja z wakacyjnej podróży do Finlandii
Pomysł Wyjazdu do Finlandii zrodził się dość dawno. Może było to już w
chwili gdy pierwszy raz byliśmy w Szwecji, i przekonała ona nas do
siebie swą ciszą, spokojem, zaskoczyła pustką na ulicach i onieśmieliła
nieustającym słońcem. Może to już wtedy wiedzieliśmy, że będziemy
chcieli tam wrócić, zobaczyć wszystko to samo, tyle że w nowym wydaniu.
I oto jest, pomysł na spędzenie wakacji „Jedźmy do Finlandii”. Dobra.
Czemu nie. Nie wiem dlaczego wybór padł na Finlandie a nie na inny kraj
Skandynawski, ale to nie miało znaczenia. Pomysł był trafny.
I tym sposobem gdy czas wakacje zbliżał się po cichu, oraz gdy można było sprecyzować dokładniej termin wyjazdu rozpoczęły się przygotowania. Przede wszystkim dokonanie rezerwacji, obdzwanianie fińskich kampingów w okolicach Helsinek, Tampere i Turku, aby znaleźć jakieś wolne miejsca. Z pomocą przyszedł Internet, gdzie można było znaleźć wiele przydatnych stron z kampingami nie tylko w Finlandii ale i w całej Europie, na których to można było sprecyzować zakres poszukiwań od większego regionu do małego obszaru wokół poszczególnych miast i miasteczek. Ponadto większość kampingów, jeśli nie wszystkie oraz większość bazy noclegowej mają swoje strony w Internecie z wyszczególnionymi cenami w sezonach letnim i zimowym. Większość przynajmniej w języku angielskim, a nierzadko także w niemieckim czy szwedzkim, który jest drugim językiem urzędowym w tym kraju. Troszkę czasu spędzonego w Internecie, troszkę przy telefonie bądź skypie i udało się nam coś zarezerwować. Później nadszedł czas na zakup odpowiednich map i przygotowanie czegoś więcej o tym kraju, co warto zobaczyć, a czego unikać. Niestety przewodnik Pascala z 2005 r. nie był już wydawany, i mimo poszukiwań w Internecie i księgarniach nie udało się odnaleźć tego jedynego, ostatniego egzemplarza. No cóż, pozostał nam ten z Marco Polo,a z braku laku musiał wystarczyć zapewniając minimum orientacji. Także w Internecie można było znaleźć wiele potrzebnych informacji na temat miast, zabytków, parków narodowych.
wyprawy: Relacja z podróży na Lofoty w Norwegii
Po zwiedzeniu Narviku, popołudniu, jadąc już w kierunku Lofotów
wreszcie na dobre wychodzi słońce i w piękny sposób oświetla wznoszące
się nad fiordami ośnieżone jeszcze wierzchołki gór. Mimo, że 17° C na
zewnątrz to jest naprawdę gorąco, lecz na wieczór pogoda się niestety
psuje, nadciągają chmury i wieje zimny wiatr. Był to nasz pierwszy
bezdeszczowy dzień i jak się wkrótce okaże, wcale nie ostatni. Ranek z
początku również zapowiadał się pochmurny, i wydawało się, że z nieba
zaraz lunie deszcz, ale po przejechaniu mostu, wjechaniu na pierwszą
wyspę archipelagu – Austvagoy, temperatura z 12°C zaczęła wzrastać i
osiągnęła maksimum 21°C. Za każdym zakrętem rozczytał się cudowny widok
na wyrastające wprost z morza skalne ściany. Svolvaer jako nieformalna
stolica Lofotów nie zachwyca niczym specjalnym. Jest po prostu piękna
jak wszystko.
wyprawy: Dwie Polki na końcu świata
Od czego by tu zacząć? Odbyła się niesamowita podróż - pewnego letniego poranka, w lipcu 2008 roku wyjechaliśmy podbijać Azję: ja, Nela oraz jej brat Kuba. Z naszej trójki tylko ja miałam większe doświadczenia podróżnicze, jednak na pewno nie było to kilka miesięcy spędzonych na nieznanym kontynencie. Nela i Kuba dopiero na wyjeździe zdobyli pierwsze szlify „profesjonalnych włóczykijów”.
Była to dość ryzykowna decyzja, wybrać się w podróż w tak niedoświadczonym składzie. Wyprawę zakończyłyśmy już tylko we dwójkę – nie, nic się nie stało - Kuba, zapalony student informatyki wrócił po trzech miesiącach wakacji na uczelnię.
wyprawy: Relacja z podróży do Czarnogóry z Praktycznym Przewodnikiem
Dzień 1 „Podróż” – 16.08.09
Niestety ambitny plan w postaci pobudki o 5 rano i wyjazdu najpóźniej o
6 rano nie powiódł się z powodu zbyt głębokiego snu oraz potrzeby
spożycia porannej herbaty. Na szczęście obyło się bez śniadania i
poślizg wyniósł zaledwie 15 minut. Zatem 6.15 rano wyruszyliśmy w naszą
podróż marzeń do Czarnogóry. Przed nami 1600 km krętych dróg i wiele
godzin jazdy. Postanowiliśmy wybrać trasę przez Czechy, Słowację,
Węgry, Chorwację i Bośnie, dzięki czemu mogliśmy uniknąć opłat za
autostrady, tym samym zmniejszyć odrobinę koszty.
W Cieszynie byliśmy już przed 9, ponieważ w niedzielę z rana ruch w Polsce był znikomy. Czechy i Słowację również pokonaliśmy bez problemów. To co rzucało się wyraźnie w oczy to fakt, że wjeżdżając w teren zabudowany wszyscy kierowcy, jak jeden mąż, zwalniali do dozwolonych 50km/h. My, nauczeni polskimi zwyczajami drogowymi, byliśmy wielce zdziwieni, że można przestrzegać przepisów drogowych, a zwłaszcza tych dotyczących ograniczenia prędkości. Jakże wielkie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że Węgrzy robią dokładnie tak samo. W terenie zabudowanym nikt nie przekracza dozwolonej pięćdziesiątki. Następnie to samo w Chorwacji. Wtedy już zaczęliśmy sobie zdawać sprawę, że to nie oni są dziwni, tylko niestety u nas panuje powszechne prostactwo na drodze.
wyprawy: Islandia z Praktycznym Przewodnikiem - relacja z podróży
AUTOSTOP NONSTOP!
1. W Keflaviku wylądowaliśmy o 2 w nocy. Po wypiciu powitalnej herbaty z właścicielem podwórka, na którym rozbiliśmy namiot, zajęliśmy strategiczne pozycje w przydomowym oczku wodnym. Temperatura wody: 38ْ temperatura powietrza: 7ْC.
....
w klubie: Cztery krańce Polski - relacja z wyprawy
Długie przygotowania, obmyślanie trasy, szukanie patronatów medialnych,
sponsorów i już wszystko zapięte prawie na ostatni guzik, a tu nagle
rozsypuje się grupa. Czyżby półroczna moja praca i przygotowania
poszły na marne? Szkoda tyle pracy…
Zacząłem intensywne poszukiwania osób chętnych na wyjazd i gdy już myślałem, że nic z tej wyprawy nie będzie nagle odezwał się Piotr. Szybko doszliśmy do porozumienia i przygotowania znów ruszyły pełną parą. Zaplanowany wyjazd przesunął się tylko o tydzień, więc 21.07.2009 r. ruszyliśmy na podbój najdalej wysuniętego punktu na północy Polski.







